Site Overlay

Co z tą modą? Koronawirus a nasze szafy

Nadszedł kryzys. Może to płytkie i próżne rozpisywać się w tej sytuacji o modzie, szczególnie dziś, gdy trzeba przepraszać niemal za wszystko. Ale zamiast czytać niepokojące wiadomości, można też poczytać wypowiedzi nieco luźniejsze, oderwane od niepokojących statystyk.

Świat się zmienia – również świat mody. Dobitnie mówi o tym biała, pusta okładka Vogue Italy; równie dobitnie fakt, że Louis Vuitton produkuje dziś maseczki i fartuchy. Jakie wnioski dziś z tego wypływają? Oto kilka moich przemyśleń.

1. Lubimy kupować dla samego kupowania. Nie potrzebujemy tylu rzeczy, ile posiadamy, ale możliwość wyboru daje nam (chwilowo) poczucie szczęścia. Wyjście na zakupy do galerii jest dla nas formą rozrywki. Lecz to wszystko bardzo złudne, bo w gruncie rzeczy duża ilość przedmiotów tworzy w naszej przestrzeni chaos. Nie będę rozpisywać się, jak to zmienić, bo o tym mówi cała doktryna minimalizmu. Napisano o tym obszerne książki, stworzono ciekawe filmy. Chcę jednak zwrócić uwagę, że choć nie trzeba stawać się całkowitym fundamentalistą w tej kwestii, to warto odrobinę ograniczyć ilość ubrań czy gadżetów w naszych zbiorach. Wiem to po sobie. Jeśli już kupuję nową rzecz, to staram się też czegoś pozbyć – najczęściej sprzedając na Vinted. Taka mała rewolucja naprawdę świetnie działa i chroni przed zagracaniem swojego domu.

2. Miała rację Joanna Glogaza, której świetną książkę o slow fashion przeczytałam jednym tchem: loungewear, czy po prostu „ubrania po domu” są  równie ważne w naszych szafach, co garnitury. Wygodne nie oznacza brzydkie i warto inwestować w solidne ubrania domowe, bo wpływa to na nasze samopoczucie. Szczególnie jeśli – tak jak teraz – pracujemy z domu. Możemy sobie z tego nie zdawać sprawy, ale podarty dres zawsze trochę nas zdemotywuje i obniży naszą produktywność.

3. Moda jest ogromnie ważna. Nawet w czasie kryzysu, siedząc w domu – mamy ochotę czasem się wystroić. I bardzo dobrze! Świadomość w tym względzie wzrasta, stajemy się bardziej wybredni w kwestii zakupów odzieżowych i przykładamy coraz większą wagę do naszego wyglądu. W końcu moda to kod. To język, którym się posługujemy, by przekazać wiadomość. Świadomie lub nie, każdy z modowych wyborów (lub jego brak) stanowi o jego użytkowniku. Jeśli postanawiasz nie przykładać wagi do sposobu ubioru, to również wybierasz pewien komunikat.  Moda, choć głównie użytkowa, jest przede wszystkim po to, by ją zobaczyć. Dla mnie od zawsze to czynnik wzmagający pewność siebie. Dobrze wyglądam, ergo dobrze się czuję.

4. Jakość ponad ilość. Okazuje się, że w obliczu nieustannego siedzenia w domu wolimy zainwestować w porządny dres niż dziesięć kiepskiej jakości. Dlaczego nie przeniesiemy tego na grunt codzienny? Cała idea slow fashion właśnie do tego się sprowadza. W dobie przesytu dostępnymi produktami zaczynamy wybierać mądrze. Warto zacząć od siebie, szczególnie, że dziś naprawdę mamy duży wachlarz opcji zakupowych. Ponadto, warto inwestować w naprawianie rzeczy, a nie ich wyrzucanie. Czy – trochę zapomniane w dobie szybkiej mody – przeróbki krawieckie.
Zamawianie dużej ilości ubrań, po to by później je odesłać i zostawić jedną, nie jest dobrym pomysłem. Okazuje się, że zwrócone ubrania często lądują na śmietniku… bo sieciówkom taniej jest je wyrzucić, niż z powrotem wystawić w sklepie.

5. Niestety, mamy marne autorytety. W czasach koronawirusa szczególnie mocno da się odczuć, że większość celebrytów nie ma nic mądrego do przekazania i kształtuje nieprawidłowe postawy. Choćby w kontekście świadomych zakupów: wystarczy zajrzeć na YouTube i najbardziej popularne kanały, aby zobaczyć gros hauli zakupowych. Dziesiątki ubrań, sponsorowanych przez marki, założonych tylko raz – na potrzeby tego właśnie filmiku (mającego na celu przegląd asortymentu w sklepach). Czy to dobre postawy? Zupełnie nie – wzbudzają poczucie, że wciąż potrzebujemy więcej i więcej.
Na szczęście coraz więcej jest twórców stawiający na wartościowe treści. Jak chociażby wspomniana już orędowniczka slow life Joanna Glogaza, albo chociaż Paulina Lis (@lisiepiekło), która kiedyś głównie śmieszkowała na YouTube, a dziś zachęca do świadomego życia w stylu eko. I właśnie takie osoby warto w internecie śledzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up